kunst und kultur am ring

  Bardzo ucieszyło mnie zaproszenie do projektu "Kunst und Kultur am Ring" (sztuka i kultura na ulicy Ring) w Wels - mieście, w którym żyję. Nie codziennie nadarza się okazja do pracy w przestrzeni publicznej. Zdecydowałem się na tryptyk rodzinny, ponieważ  od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem sportretowania moich najbliższych, a ramy imprezy wydawały się do tego stworzone. `Postanowiłem stworzyć trzy obrazy w ciągu trzech dni. Tylko jakie ujęcia wybrać? Zrobiłem kilkaset zdjęć zanim udało mi się uchwycić to czego szukałem. Dzięki ci fotografio cyfrowa! Jeśli chodzi o projektowanie pieczątek, to kierowałem się pytaniem: „Jak daleko pada jabłko od jabłoni?”. Każdy z nas jest niepowtarzalny i wyjątkowy, a jednocześnie mamy wiele wspólnego. Stąd słowa i obrazy które definiują mnie lub moja żonę Magdalenę, tworzą jednocześnie elementy portretu mojej córki.

Praca w przestrzeni publicznej implikuje dialog z odbiorcą. Wiele fantastycznych dyskusji na temat tej pracy i jej kulisów miało miejsce w ciągu tych trzech dni. Szczególnie odwiedziny mojej córki razem z całą  klasą napełniły mnie dumą – zwłaszcza, że Josefine zaprojektowała część pieczątek do tego projektu. Jednak w trakcie rozmów czas szybko mija i tak pod koniec trzeciego dnia miałem tylko dwie gotowe prace. Trzeci obraz, niedokończony portret mojej córki, wylądował w domu. Kilka dni później Josefine po powrocie za szkoły wbiegła do mojej pracowni, rzuciła okiem na obraz i powiedziała z wyrzutem: „Tato! Znowu nic nie zrobiłeś! Kiedy go wreszcie skończysz?!”. Jaki ojciec mógłby się oprzeć tak sformułowanej prośbie własnego dziecka? Następnego dnia podjąłem zawieszoną pracę i skończyłem portret w sama porę na wystawę w Salzburgu. Czym bylibyśmy bez naszych dzieci?